Wpisy z tagiem: Puszcza Białowieska

sobota, 17 października 2015
W poprzek Polski cz.1

Dziś obiecany wpis z naszych urlopowych wojaży. Nie piszę wakacyjnych ponieważ tradycyjnie wybraliśmy się na odpoczynek na początku września.

Do przejechania mieliśmy prawie 600 km, całą Polskę w poprzek. Z Dolnego Śląska pod samą wschodnią granicę – do Białowieży. No właśnie,w poprzednim wpisie wspomniałam o egzotyce oraz o tym, że większość osób słysząc nazwę miejscowości, do której jechaliśmy pytała, gdzie to jest. Z egzotyki mogę się wytłumaczyć, w końcu jechaliśmy na Podlasie, regionu zupełnie innego niż to co otacza nas na co dzień. Dopiero mieszkając tu dostrzegłam różnicę między Ziemiami Zachodnimi, a na przykład moją rodzinną Polską centralną. A Wschodnia Polska to jeszcze inna bajka.

Natomiast nie kojarzenie Białowieży przez niektórych nie chce mi się nawet komentować.


Na początku dość nieufnie podchodziłam do pomysłu spędzenia urlopu w lesie. Na koniec okazało się, że na zobaczenie wszystkiego, co bym chciała, zabrakło czasu.


Królem Białowieży jest bez wątpienia żubr. Pierwszego dnia odwiedziliśmy zagrodę pokazową żubrów. Oprócz nich na wybiegach można było zobaczyć inne zwierzęta żyjące dziko w Puszczy Białowieskiej. Przy wilkach wyraziłam głęboką nadzieję, żeby nie spotkać ich w dziczy. Tym bardziej, że mimo iż nie zagłębialiśmy się w serce Puszczy, to zaliczyliśmy spotkanie z dzikiem, orłami i oczywiście żubrem. O wszystkich tropach przecinających nasze drogi, wiewiórkach i licznym ptactwie drobnym, już nie wspominając.


Zobaczenie „króla” w naturalnym środowisku robi wrażenie. Nam się udało jadąc kolejką wąskotorową w głąb puszczy. Żubr miał żerowisko niedaleko torów i niezbyt zwracał uwagę na przejętych turystów. Co niektórzy powątpiewali w jego autentyczność posądzając leśników o postawienie atrapy mającej urozmaicić podróż. Żubr natomiast nie krępując się grzebnął kopytem, podniósł ogon i udowodnił, że jest prawdziwy :)

Puszcza, to nie tylko jej dzicy mieszkańcy (nie mylić z ludźmi, którzy są sympatyczni i przyjaźni) ale przede wszystkim prastary las. Wysiadając z auta w Białowieży nasze płuca dostały taką dawkę czystego tlenu, że obawiałam się, czy nam nie zaszkodzi ten nadmiar świeżego powietrza ;) Zieleń jest intensywnie głęboka, prawdziwy odpoczynek dla zmęczonych komputerem oczu. I wszędzie przyroda ledwie dotknięta działaniem człowieka. Bez trudu można sobie wyobrazić, jak czuli się królowie, którzy przyjeżdżali tu na polowania.


Najlepszym środkiem do poruszania się po okolicy jest rower. Dobrze oznaczone szlaki prowadzą przez puszczę do siedlisk dzikich zwierząt, punktów obserwacyjnych, czy ciekawostek przyrodniczych. Przecina je gęsta sieć torów. W czasie wojny wywożono kolejkami drewno. Obecnie kursują po nich głównie drezyny. Trzeba pamiętać, że Białowieża leży tuż przy granicy, o czym przypominał nam jeden z telefonów zmieniający co chwilę strefę czasową. Daleko więc nie rozpędzimy się drezyną.

Puszcza ma swój niezaprzeczalny urok pełen magii. Wręcz dosłownie, ponieważ w okolicy aż roi się od miejsc mocy i cudownych źródełek. Do jednego z nich zrobiliśmy spacer przez las, bagatela jakieś cztery kilometry.

Udało się również przejść drogę Dębów Królewskich. To olbrzymie kilkusetletnie drzewa. Zadumaliśmy się chwilę nad tabliczką, informującą, że dąb Poniatowskiego został dość szybko powalony. Mizernie też wyglądał dąb Barbary Radziwiłł.
Poniżej jeden z dębów.

Zdążyliśmy zaobserwować kołujące orliki krzykliwe nad żerowiskiem, chociaż zbliżał się już termin ich odlotu przed zimą. Przy okazji wypatrzyłam dzika ryjącego w krzakach niedaleko ścieżki. Nie powiem, żebym chciała poznać go bliżej :)

Puszcza Białowieska, to prawdziwy raj dla szukających nieskażonej natury i leśnej przygody. Dla fotografów, biologów, zielarzy... Nie przypuszczaliśmy, że nawet po wakacjach będzie tak dużo turystów zarówno polskich, jak i zagranicznych.
Mamy pod białoruską granicą prawdziwą perełkę przyrodniczą. Ciężko w kilku słowach zawrzeć całą jej potęgę. Jeśli będziecie w pobliżu zobaczcie koniecznie! Najlepiej z pozycji siodełka rowerowego, chociaż na niektórych szutrowych drogach potrafi wytrząść porządnie.

A kiedy zapadał zmrok, znacznie szybciej niż we Wrocławiu, las szeleścił coś w tajemnym języku, pohukiwał i trzeszczał.

PS. A jednego żubra udało mi się dosiąść :P

c.d.n
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Tagi

Wszystkie prace są chronione prawami autorskimi. Jakiekolwiek kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez pisemnej zgody twórcy jest zabronione. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.) JEŻELI CHCESZ POŻYCZYĆ ZDJĘCIE W JAKIMKOLWIEK CELU - ZAPYTAJ, NAJLEPIEJ NA MAILA (KOPERTKĘ WYSTARCZY WCISNĄĆ) NA FACEBOOKU JEDYNIE BYWAM

Pixmac - agencja stockowa oferująca ponad 10 milionów obrazów.

Bank zdjęć Pixmac.pl.
Kupuj tanie zdjęcia i grafiki. Pixmac sprzedaje miliony zdjęć, ilustracji, tapet i grafik wektorowych.
To najprostszy w użyciu serwis stockowy na świecie. Kupuj bez rejestracji już w kilka minut!


MOJA WYTWÓRCZOŚĆ


MAIL


CIUT WIĘKSZE PO KLIKNIĘCIU, WYTWÓRCZOŚĆ WŁASNA

Wrocław krok po kroku

Wypromuj również swoją stronę