Wpisy z tagiem: Dolny Śląsk

poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Jedziemy na Bajkał! Rowerami :)
Wprawdzie już po długim weekendzie, ale to akurat wycieczka jednodniowa, nawet prowiantu zabierać nie trzeba (jeśli starczy sił i determinacji, by znad Bajkału poturlać się w stronę pstrągodajni, mniam).

Dla mniej wtajemniczonych, Bajkał, to jezioro niedaleko Wrocławia, rowerkiem można dojechać :) My wybraliśmy full opcję, czyli jazdę wzdłuż Odry, czymś co udaje ścieżkę rowerową. Wprawdzie oznakowania i strzałki na Bajkał są, ale kończą się tuż za mostem Bartoszowickim, potem trzeba jechac po prostu wzdłuż Odry. Podziwiając po drodze wędkarzy, grillujące rodziny itp. Jednak, czym głębiej w las (tutaj w ścieżkę), tym mniej nas :) Bywa na prawdę wąsko, wyboiście i błotniście, a i zdarzyło nam się przenosić rowery nad powalonymi drzewami :)


Droga bezpośrednio wzdłuż rzeki kończy się w Łanach. Pod mostem remontowane są wały i przejazdu nie ma. Przed zjazdem mamy jeszcze okazję podziwiać zabytkowy dom.


Patrząc na te polne drogi wyłożone kocimi łbami, nie trudno uwierzyć, że Dolny Śląsk był kiedyś jednym z najbogatszych regionów Europy.

Jeszcze atrakcje Kamieńca Wrocławskiego...

... i już jesteśmy na moście nad kanałem.

A panowie policjanci, gdzie tak gnają?

I jest jezioro. I grillarze. I piknikarze. I... ok, to teraz z powrotem.

Podobno, gdzieś w pobliżu rybkę smażą? Tylko czemu ledwo tam dojechałam, jak miało być w pobliżu? Koty wiedzą, gdzie się zakręcić :)

Po obiadku i odpoczynku można wracać. Najlepiej przez Psie Pole, to tamto w oddali :)

I już całkiem blisko. Remont wciąż trwa.

A to cała trasa, którą zrobiliśmy :) Wyszło więcej niż zamierzaliśmy, ale było warto ^^

piątek, 28 czerwca 2013
Na polskich drogach
Kiedyś to były niemieckie drogi, ale to już odległa dość przeszłość. Teraz to już nasze, z polskim charakterem - cokolwiek to znaczy,a  znaczyć może wiele, od dziur, krzywych chodników po urokliwe łąki, kwiaty rosnące pod płotami i tą trudną do określenia polskość. Może się podobać, albo i nie. Mi się podoba. Dlatego pewnie jako pasażer jeżdżę z aparatem na kolanach i wypatruję okazji :)
Nie inaczej było, jak wracaliśmy z Henrykowa. Mała wioska wzdłuż drogi, bociany w gnieździe, krzyż kościoła wystający zza drzewa i przystanek autobusowy (budka w paskudnym kolorze) zwany potocznie Centrum Kulturalnym Wsi ;) A nad wszystkim zawisła skłębiona chmura. Jak tu się nie zachwycać?

I jest jeszcze czerwona skrzynka na listy na zielonym płocie. A kościół wygląda na barokowy i otoczony jest murem (jak to zwykle na Dolnym Śląsku).

czwartek, 02 sierpnia 2012
Przystanek jak malowanie
Jako, że są wakacje oraz mniejsze i większe urlopy. To i ja wychylam nosa za Wrocław i zwożę z tych wycieczek różne cuda na kiju w aparacie :), jak na przykład malowany przystanek autobusowy. Przystanek znajduje się przy drodze 382 w miejscowości Strąkowa (tak mi mapa pokazuje:), czyli między Ząbkowicami Śląskimi, a Kamieńcem Ząbkowickim.

Ciekawe, czym artysta się inspirował. Obrazek główny wewnątrz to prawie okoliczne przedgórze, ale już za rogiem wyrastają palmy i wiatrak niezbyt tutejszy. Nic tylko usiąść na przystanku i pomarzyć o dalekich podróżach. Może nawet autobus do Wrocławia tędy jeździ (rozkładu jazdy nie było).
A jechaliśmy tą drogą, bo przegapiliśmy jeden zjazd wracając z .. cierpliwości, wciąż porządkuje zdjęcia, ale jest nieźle, bo już przerzuciłam je z aparatu na dysk :)
piątek, 08 czerwca 2012
Lubachów

Czym więcej podróżuję po Dolnym Śląsku tym większego nabieram przekonania do magii i urody tych terenów. Już samo to, że nie trzeba jechać daleko za Wrocław by znaleźć się w górach, ma swoją zaletę. Dzisiejszy dzień poświęciliśmy na odkrywanie kolejnego punktu na mapie, który w końcu trzeba było zaliczyć. Taka chwila wytchnienia od miasta i od tego całego euroszału, który za chwilę się zacznie i będzie wyznaczał tryb naszego życia :) (tak to jest z kibicem w domu ;P).

Pojechaliśmy zobaczyć tamę na Bystrzycy w Lubachowie. A przy okazji zwiedziliśmy również zamek Grodno (niem. Kynsberg, Kinsberg, Kinsburg).. Jak to często u nas w kraju bywa - oznakowanie średnie. Trzeba kierować się głównie intuicją wspomaganą dżipiesem, dopóki ten ostatni nie zgubi zasięgu. Wtedy zostaje już tylko intuicja. Nam poszło całkiem sprawnie. Zaparkowaliśmy nad jeziorem i przeszliśmy na nogach do zapory. Z daleka budowla nie robi dużego wrażenia. Dopiero, gdy się na niej stanie i spojrzy na drugą stronę okazuje się, jak bardzo daliśmy się zwieść. Robi imponujące wrażenie, 44 m wysokości, 230 m długości w koronie. Wybudowana z kamienia. Jezioro Bystrzyckie wije się wśród górek porośniętych gęsto lasem, jesienią musi być na prawdę pięknie, kiedy wszystkie drzewa nabierają barw i odbijają się w zbiorniku wodnym. Ponieważ pogoda dziś była całkiem ładna i dzień świąteczny to i ludzi było sporo, nie tylko z dolnośląskiego.


Zaskoczeniem był również zamek Grodno. Spodziewałam się ruin w stanie rozkładu, zastałam całkiem spore zamczysko malowniczo położone, częściowo wyremontowane z przewodnikami i całkiem ciekawą historią. Ma również swoją Białą Damę i dobrze wyposażoną salę tortur.

Nie wiem jeszcze kiedy przypadnie mi urlop w tym roku, ale wiem, że chciałabym spędzić go w Górach Sowich. Zaszyć się wśród lasów i rzek z zapasem książek, rowerem. Odciąć się od zgiełku, zgubić zasięg i cieszyć się pięknym Dolnym Śląskiem.

Edit: Właśnie zauważyłam, że nie wrzuciłam żadnego zdjęcia zapory z bliska, a przecież można się nią przespacerować na drugą stronę i z powrotem (jeśli samochód jest od tej strony, bo od strony zamku też chyba można podejść do zapory - ale tej trasy nie próbowaliśmy). Zatem dorzucam jeszcze jedno zdjęcie, a właściwie dwa w jednym :):


środa, 22 września 2010
Włodarz
Decydując się na zamieszkanie we Wrocławiu wiedziałam, że jest to piękne miasto i do gór blisko. Wkrótce przekonałam się, że cały Dolny Śląsk to piękny region bogaty w historie i niezwykłe miejsca.
W ostatni weekend wybraliśmy się w Góry Sowie (ależ one są blisko!). Głównym celem naszej wycieczki były sztolnie walimskie. Do Walimia dotarliśmy od strony Dzierżoniowa drogą, która takiemu "niziołkowi z nizin" wydawała się zawieszona na zboczu Wielkiej Sowy (najwyższy szczyt Gór Sowich). Kilka razy zwątpiliśmy, czy ten leśny dukt to na pewno droga wojewódzka. Jak tylko wyjechaliśmy na kawałek wolnej przestrzeni ukazały się naszym oczom cudowne widoki.



Mieliśmy ochotę porzucić auto i wraz z tłumem zmierzającym w odstępy leśne udać się na grzybobranie. Ale w ten weekend celem było podziwianie Gór Sowich od spodu.
Pierwotnie mieliśmy zobaczyć Osówkę, ale skończyło się na Włodarzu. Głównie dlatego, że był najlepiej oznakowany na wjeździe do miasta. To niestety dość często spotykana przypadłość w naszych miejscowościach - brak oznaczeń. Zarówno turystycznych, jak i często drogowych.
Nie będę się rozpisywać o historii sztolni walimskich. Dla większości jest ona chyba znana. Przynajmniej w tej części, która została odkryta. Cała reszta to legendy. W internecie krąży cała masa teorii o ich przeznaczeniu. Od podziemnych laboratoriów po ukryte bazy UFO współpracujących z nazistami.
To co zobaczyliśmy w podziemiach robi wrażenie. Nie trudno uwierzyć w podziemne miasto, gdy widzi się te kilka korytarzy i kilka większych sal. Ich widok od razu nasuwa jedną myśl, że to zaledwie przedsionek. Przedsionek do czego? Chm, być może kiedyś się dowiemy. A być może nigdy.
Miejsce to ma w sobie dodatkowo coś ponurego i pierwotnego. Zwiedzając nie sposób zapomnieć o więźniach zmuszanych do pracy w nieludzkich warunkach.

Dodatkową atrakcją jest zwiedzanie z łodzi zalanych korytarzy.


jedno z wejść






wagonik do wywożenia urobku


podziemne życie, czyli mech na suficie



no i po co oni to kopali?
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Tagi

Wszystkie prace są chronione prawami autorskimi. Jakiekolwiek kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez pisemnej zgody twórcy jest zabronione. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.) JEŻELI CHCESZ POŻYCZYĆ ZDJĘCIE W JAKIMKOLWIEK CELU - ZAPYTAJ, NAJLEPIEJ NA MAILA (KOPERTKĘ WYSTARCZY WCISNĄĆ) NA FACEBOOKU JEDYNIE BYWAM

Pixmac - agencja stockowa oferująca ponad 10 milionów obrazów.

Bank zdjęć Pixmac.pl.
Kupuj tanie zdjęcia i grafiki. Pixmac sprzedaje miliony zdjęć, ilustracji, tapet i grafik wektorowych.
To najprostszy w użyciu serwis stockowy na świecie. Kupuj bez rejestracji już w kilka minut!


MOJA WYTWÓRCZOŚĆ


MAIL


CIUT WIĘKSZE PO KLIKNIĘCIU, WYTWÓRCZOŚĆ WŁASNA

Wrocław krok po kroku

Wypromuj również swoją stronę