Blog > Komentarze do wpisu
W poprzek Polski - Podlasie cz.2
Lasy, lasy, lasy... łąki, łąki i ... domy. Podlasie zauroczyło nas nie tylko swoją przyrodą ale i architekturą. Zakochałam się w tych pięknych drewnianych domach. Z zachwytem patrzyłam na te stare i całkiem nowe, niektóre w budowie, trzymające się tutejszego kanonu. Zdobione okiennice, drewno, kolory. I kwiaty pod oknami.
Co jeszcze? Porządek. Może chodniki nie wszędzie były równe, ale było na nich czysto.
I ludzie, ci których spotkaliśmy, życzliwi, ze wschodnim akcentem. Chociaż prawdą jest, że niewielu miejscowych mieliśmy okazję poznać. W Białowieży większość mijanych osób to byli turyści. Objeżdżając okolicę rowerami również natykaliśmy się głównie na przyjezdnych. Oczywiście mijaliśmy tutejszych w sklepie, czy w punktach usługowych, ale generalnie mieliśmy wrażenie, że trwa cały czas sobotnie popołudnie. Czy wynika, to z tego, że ludzie żyją tu spokojniej, bez pogoni za każdą chwilą? Czy niestety te tereny się po prostu wyludniają? Obawiam się, że to drugie ponieważ spotkani warszawiacy, którzy dojechali do Białowieży po zmroku mówili, że w okolicznych domach gdzie-nie-gdzie pali się światło, mieli wrażenie, że jechali przez wymarłą okolicę. Oby był to odwracalny trend. Niestety jest on zauważalny nie tylko przy wschodniej granicy. Jadąc do rodziców mijamy mnóstwo domów na sprzedaż, coś czego nie było jeszcze kilka lat temu.
No ale to temat na dłuższe rozważania, a ja chciałam wam pokazać odrobinę Podlasia z okolic Hajnówki i Białowieży.
Zapraszam.

W zasadzie zdjęć w Białowieży nie zrobiłam zbyt wiele. Tutaj jedna z ulic. Miasteczko jest bardzo ciekawie położone nad rzeką Narewką i warto pojeździć po nim rowerem, żeby się rozejrzeć. Duży minus dla zamkniętego kościoła, który ma podobno ciekawy wystrój, ale zobaczyć go można jedynie przed nabożeństwem, ponieważ nie ma nawet wejścia do kruchty i popatrzenia zza kraty.




To tylko namiastka tego co można zobaczyć na miejscu. Ponieważ zatrzymywanie się co chwilę, żeby zrobić zdjęcie byłoby zbyt uciążliwe więc po prostu cieszyłam oczy widokami :)
Zaliczyliśmy też Krainę Otwartych Okiennic, ale jeśli mam być szczera Białowieża niewiele ustępuje pod względem zdobień na okiennicach.
Zwiedzać okolice można również szlakiem bocianim. My byliśmy już po sezonie. W gniazdach pustki.

Białowieża ze względu na swe położenie, oraz bogactwa naturalne była miejscem polowań królewskich, a w czasach zaborów powstała tu rezydencja cara, z której ostało się kilka zabudowań. Między innymi poniższy budynek. Pałac został zniszczony.


Zgodzicie się, że domek wygląda, jak z bajki? :)
Proszę, na dowód, że królowie bywali w okolicy, Zygmuntowi Staremu pomnik wystawiono w Kleszczelach.

Kleszczele zwiedziliśmy tak przy okazji. Ze względu na padający deszcz przesiedliśmy się do samochodu i ruszyliśmy rozejrzeć się trochę dalsej. Dokąd nas to zaprowadziło, to jeszcze opowiem.


Tutaj pierwszy raz, na lokalnej wystawie, spotkałam się z terminem bieżeństwo.
Bardzo ciekawy temat dotyczący uchodźstwa w okresie I wojny światowej, który dotknął głównie wyznawców prawosławia. Nie, to nie Polacy wyrzucali ich ze swoich domów. Polecam zapoznać się z tematem, żeby sobie uświadomić, jak bardzo zróżnicowana była niegdyś ludność zamieszkująca te tereny. I jak wyglądała wtedy ucieczka przed wojną - 41-48% uciekinierów stanowiły dzieci.

Naszą kolejną atrakcją był piękny młyn-wiatrak typu holenderskiego. Żeby się do niego dostać musieliśmy się miło uśmiechnąć do gospodarza, u którego w obejściu, zabytek stoi. Na szczęście właściciel młyna przyzwyczajony jest do wycieczek i turystów. Oprowadził nas po nim oraz opowiedział jego historię.
Tutaj muszę niestety ze wstydem się przyznać, że nie przewidziałam mieć trochę drobnych na taką okazję. To znaczy miałam drobne, głównie drobne. Za oprowadzanie pan bierze piątaka od osoby tak więc pamiętajcie o tym, jak będziecie w okolicy, tym bardziej, że sam dba o wiatrak i robi to dobrze. Ziarno można by w nim jeszcze mielić.


Na koniec jeszcze trochę Podlasia :)


No cóż, być może zauważyliście, albo i nie, że w tej relacji zdecydowanie czegoś brakuje. Starałam się delikatnie omijać bardzo istotny temat dla tutejszych stron tylko i wyłącznie, by poświęcić mu kolejną część opowieści :D

Do następnego zatem spotkania na wschodzie :D Pokażę wam złote "cebule" :), a później opowiem o spotkaniu u Pana Boga za piecem. Serio ;)

środa, 04 listopada 2015, emilya5
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/11/04 07:29:58
Cudowna relacja, czytałam zachłannie. A te domki!! miodzio, mieć taki dworek i tam mieszkać ech
czekam niecierpliwie na kolejną relację i zazdroszczę Emilko tej bajkowej wyprawy
-
2016/11/06 14:27:29
i ja czytam zachłannie!

Wszystkie prace są chronione prawami autorskimi. Jakiekolwiek kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez pisemnej zgody twórcy jest zabronione. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.) JEŻELI CHCESZ POŻYCZYĆ ZDJĘCIE W JAKIMKOLWIEK CELU - ZAPYTAJ, NAJLEPIEJ NA MAILA (KOPERTKĘ WYSTARCZY WCISNĄĆ) NA FACEBOOKU JEDYNIE BYWAM

Pixmac - agencja stockowa oferująca ponad 10 milionów obrazów.

Bank zdjęć Pixmac.pl.
Kupuj tanie zdjęcia i grafiki. Pixmac sprzedaje miliony zdjęć, ilustracji, tapet i grafik wektorowych.
To najprostszy w użyciu serwis stockowy na świecie. Kupuj bez rejestracji już w kilka minut!


MOJA WYTWÓRCZOŚĆ


MAIL


CIUT WIĘKSZE PO KLIKNIĘCIU, WYTWÓRCZOŚĆ WŁASNA

Wrocław krok po kroku

Wypromuj również swoją stronę