Blog > Komentarze do wpisu
Rowerowe fikołki
Ale tylko malowane. Uwielbiam jeździć rowerem, jestem zapalonym kierowcą i robię długie spacery. Na każdej drodze kieruję się zasadą: uważaj na słabszego. Na chodniku, jako rowerzysta przyznaję pierwszeństwo pieszym i uważam na nich. Jako kierowca uważam na rowerzystów, a jako pieszy liczę na to, że będąc na chodniku, czy na przejściu dla pieszych mogę czuć się bezpiecznie. A jak wygląda rzeczywistość? Dwa razy rozglądam się przechodząc na zielonym świetle. Nauczyło mnie tego doświadczenie, kiedy rozpędzony kierowca przejechał na czerwonym świetle (dla niego). Nie żółtym i nie zmieniającym się, ale czerwonym, które widział z daleka. Rowerzyści rozpychający się na drodze i nie przestrzegający zasad ruchu drogowego, to nagminny widok na ulicach Wrocławia. Czy jako kierowca zamiast stać na skrzyżowaniu i czekać na zmianę świateł też mogłabym sobie pojechać chodnikiem, żeby ominąć korek, a potem wrócić, jakby nigdy nic na ulicę? Nie sądzę. No i piesi, którym się wydaje, że są doskonale widoczni na bocznej drodze, w ciemnym ubraniu o zmroku. Nie są. Jeśli dodatkowo z naprzeciwka jedzie auto z oślepiającymi światłami, to zauważenie ich następuje zazwyczaj w ostatniej chwili. Jak nagle wyskakują mi przed maskę, żeby przejść na drugą stronę, też są niezauważalni.
Nikt nie jest idealny, dlatego uważajcie na słabszych i kierujcie się zasadą ograniczonego zaufania dla innych uczestników drogi. A wszelakie fikołki drogowe niech sobie będą w cyrku i na obrazkach :)
    
sobota, 01 lutego 2014, emilya5
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/02/01 21:15:37
Mam bardzo podobne podejście. Ostatnio jechałam strzegomską od strony miasta, przejeżdżałam przez przejazd kolejowy obok wagonowej. Szlabany był zamknięte, w trakcie kilku minut uzbierało się po obu stronach łącznie kilkunastu rowerzystów. Gdy szlabany otworzono 3 osoby łącznie ze mną przejechały prawidłowo. Reszta: pod prąd na ścieżce rowerowej (jest tam jednokierunkowa), pod prąd po ulicy, po chodniku. Zdziwiłam się, że żaden z kierowców nie trąbił, mnie trafiłby szlag...
-
2014/02/01 22:03:41
Niestety, ale jeżdżenie pod prąd na ścieżkach rowerowych jest nagminne i niestety jest to też czasami wina projektantów tychże, którzy robią jednokierunkowe ścieżki zupełnie bez sensu, lub ścieżka nagle zmienia kierunek (takie malowanie też widziałam) i rowerzyści potem zlewają te znaki. A niekiedy jest to bardzo istotne, np. na swej drodze z pracy mam zakręt ze ścieżką, kiedy rowerzysta jedzie prawidłowo widzę go z daleka, gdy jedzie pod prąd nie jestem w stanie go zauważyć, gdyż wykonuję manewr skręcania i patrzę przede wszystkim na pasy, czy nie mam na nich pieszych. Raz mi już jedna gwiazda wyjechała z impentem rowerkiem na tych pasach od niewłaściwej strony.
-
2014/02/02 09:20:47
Jedna sprawa to oznakowanie, które jest skandalicznie sprzeczne ze sobą nawet w najbardziej reprezentatywnych miejscach we Wro. Pamiętacie sławetną rowerową "bramę do rynku" zwieńczającą most Uniwersytecki? No to patrząc na nią w drugą stronę, jeden ze spektakularnie oddanych przejazdów dla rowerów prowadzi... donikąd, bo po przejechaniu dalej, od strony Ostrowia Tumskiego, nie ma żadnej drogi dla rowerów. Z kolei jadąc do rynku stroną bliżej elektrowni wodnej... a właściwie idąc, bo w tą stronę nie masz oznaczonej drogi rowerowej (czyli do rynku można oficjalnie dojechać wsiadając na rower dopiero tuż przed bramą) masz zwykły chodnik na całej szerokości. Jadąc od rynku, masz wyraźnie oznaczoną drogę rowerowo-pieszą z podziałem "pasów".
Inna sprawa, to totalna zlewka ze strony policji, stąd też to komunikacyjne bezhołowie. Sam pamiętam, jak stałem dłuższą chwilę przed przejściem dla pieszych, bo ja pieszego puszczałem, ale wyprzedzający/wymijający mnie z prawej strony (co już samo w sobie było nielegalne, niezależnie od pasów) już nie, a wszystko przy cichym przyzwoleniu stojącego za mną radiowozu który nawet kurtuazyjnie* nie zakręcił chociaż raz kogutem.

* Schleswig-Holstein w 1939 roku też odwiedził Gdańsk "kurtuazyjnie", pewnie podobnie "kurtuazyjna" była pierwsza salwa

Wszystkie prace są chronione prawami autorskimi. Jakiekolwiek kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez pisemnej zgody twórcy jest zabronione. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.) JEŻELI CHCESZ POŻYCZYĆ ZDJĘCIE W JAKIMKOLWIEK CELU - ZAPYTAJ, NAJLEPIEJ NA MAILA (KOPERTKĘ WYSTARCZY WCISNĄĆ) NA FACEBOOKU JEDYNIE BYWAM

Pixmac - agencja stockowa oferująca ponad 10 milionów obrazów.

Bank zdjęć Pixmac.pl.
Kupuj tanie zdjęcia i grafiki. Pixmac sprzedaje miliony zdjęć, ilustracji, tapet i grafik wektorowych.
To najprostszy w użyciu serwis stockowy na świecie. Kupuj bez rejestracji już w kilka minut!


MOJA WYTWÓRCZOŚĆ


MAIL


CIUT WIĘKSZE PO KLIKNIĘCIU, WYTWÓRCZOŚĆ WŁASNA

Wrocław krok po kroku

Wypromuj również swoją stronę